Ogniowa Furja Wysp Zielonego Przylądka
Ostatnia erupcja Pico do Fogo miała miejsce w 1995 roku.
Ostatnia erupcja Pico do Fogo miała miejsce w 1995 roku, więc nie martw się za bardzo o słowo 'ogień'. Jednak z powodu wpływu i wyzwania, jakie stanowi ten lokalny punkt orientacyjny, tytuł 'ognistej furii' jest zdecydowanie zasłużony. W każdym razie wędrówka po stromych zboczach tego majestatycznego kolosa jest bez wątpienia jedną z najlepszych rzeczy do zrobienia na Wyspach Zielonego Przylądka.
Dumnie wystający na nieskazitelnym horyzoncie, wulkan Fogo jest najwyższym szczytem wyspy Fogo i wznoszący się na 2829 metrów nad poziomem morza, ten dominujący tyran oferuje niesamowity, choć nieco mozolny, spacer na szczyt swojej pryzmatycznej szczytówki. A jedna, która wezwała Sandrę Westermann z Vista Verde Tours, czuła zbyt dobrze znane wołanie. Oto relacjonuje swoje satysfakcjonujące zdobycie ognistej furii Wysp Zielonego Przylądka....
„Obudziłam się podekscytowana o 5 rano, tylko dla radości mojego partnera chrapiącego obok mnie. Kiedy w końcu przybyliśmy na Fogo, jedną z spektakularnych wysp Wysp Zielonego Przylądka, wiedziałam, że czeka mnie wielkie wyzwanie.
Po dwugodzinnej trasie do Cha das Caldeiras, małej wioski ukrytej w kalderze wulkanu, dostrzegliśmy nasz pierwszy widok wierzchołka tego majestatycznego miejsca. Jako najwyższy szczyt na Wyspach Zielonego Przylądka i drugi najwyższy wulkan w rejonie północnoatlantyckim, widok Fogo zapewnił moment zapierający dech w piersiach.




Szczęśliwie eskortowani przez naszego lokalnego przewodnika, mogliśmy wspiąć się na sam szczyt tego znacznego wulkanu. Najbardziej zadziwiła nas podczas wspinaczki piękna cisza, gdy świt zapadł na wyspę. Wszystko, co mogliśmy usłyszeć, to miękkie kroki naszych stóp na piasku lawowym i odległe krzyki kilku kogutów.
Idąc w stałej ciszy przez następna godzinę, minęliśmy miejscowości Portela i Bangaeira, ukryte w głębokich zakamarkach ciemnego brzegu krateru. Tutaj nasz przewodnik wyjaśnił historię tego, jak ostatnia erupcja w 1995 roku spowodowała wiele zniszczeń kulturowych. Teraz jednak miejscowości takie jak te przetrwają dzięki uprawom kawy i jabłek, wspierając lokalne życie.
Podczas naszej małej lekcji historii wydarzyła się magiczna chwila; słońce wzeszło nad brzegiem krateru, kąpiąc całą wyspę w ciepłym żółtym świetle. To było naprawdę zapierające dech.
Po kolejnych trzech i pół godzinach, kiedy nasz oddech zaczął stawać się krótki, a nasze mięśnie zaczęły boleć, w końcu dotarliśmy do pryzmatycznego szczytu tego imponującego wulkanu. Błogosławieni pięknym, klarownym dniem, mogliśmy dostrzegać odległe wyspy przez mile dookoła sąsiednich wysp na Santiago i Maio, stwarzając piękną panoramę.


Po kilku zdjęciach, na których wyglądaliśmy na zmęczonych i triumfujących na szczycie, zaczęliśmy nasz zjazd w dół wulkanu, uśmiechając się i rozmawiając radośnie z naszego niedawno zdobytego skarbu. Kiedy dotarliśmy do miasteczek, zauważyliśmy nagłą zmianę, nowy zastrzyk życia, z kobietami zajętymi praniem, dziećmi bawiącymi się na ulicy i ludźmi pracującymi w polach.
Obserwując świat, który przechodzi obok z małego lokalnego baru o nazwie 'Ramiro', wznieśliśmy toast za nasze sukcesy w pokonaniu ognistej furii, jaką jest wulkan Fogo....
Aby uzyskać więcej informacji na temat Wysp Zielonego Przylądka lub wspinaczki na Wulkan Fogo, skontaktuj się z lokalną agencją Vista Verde Tours która chętnie pomoże Ci stworzyć własny plan podróży po Wyspach Zielonego Przylądka.


Główne zdjęcie autorstwa F H Mira(Flickr)